Przed wojną Kartuzy były ważniejszą miejscowością uzdrowiskową niż Sopot. Do kurortu, którym przed 1939 rokiem było miasto, na odpoczynek przyjeżdżali ludzie z całego Gdańska. Mieczysław Grzegorz Gołuński, Burmistrz Kartuz, uważa, że za kilka lat będzie można powiedzieć, że miasto wraca do czasów swojej świetności. Warunek jest jeden: oczyszczenie kartuskich jezior. Wszyscy czekają na to od ponad 50 lat. Prace mogą się rozpocząć jeszcze w tym roku.

- Kiedy Kartuzy mogą stać się kurortem?

Myślę, że za kilka lat będziemy mogli powiedzieć, że Kartuzy wracają do czasów swojej świetności, kiedy miasto było kurortem. Przed wojną Kartuzy były ważniejszą miejscowością uzdrowiskową niż Sopot, który swoją świetność zyskał dopiero po wojnie. Kartuzy już przed wojną były kurortem, do którego na odpoczynek przyjeżdżał cały Gdańsk. Atrakcją były nie tylko jeziora, lecz też okoliczne lasy. Funkcjonowało wtedy w mieście z powodzeniem kilkanaście pensjonatów, kilka hoteli, łazienki na Wyspie Łabędziej. Okres PRL-u doprowadził do zniszczenia jezior, zwłaszcza Karczemnego. Mam nadzieję, że uda się wrócić do dawnej świetności.

- Co stoi na przeszkodzie?

Warunkiem jest oczyszczenie jezior znajdujących się na terenie miasta. Mówi się i czeka na to od ponad 50 lat, ale w tym roku prace realnie mogą się rozpocząć. Są już na to pieniądze. Gmina Kartuzy otrzymała z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko prawie 45 mln zł na oczyszczenie jezior: Karczemnego, Klasztornego Dużego, Klasztornego Małego i Mielenko. Koszt rekultywacji szacowany jest na ok. 54 mln zł. Będzie to największy w Polsce projekt kompleksowych działań poprawy jakości zdegradowanych zbiorników wodnych. Prace mają potrwać ok. 4 lata.

- Kiedy będzie można wykąpać się w jeziorze w Kartuzach?

Myślę, że już po 2023 roku będzie można się kapać, powstaną plaże i infrastruktura rekreacyjna. Jeżeli przez ponad 40 lat zanieczyszczano jeziora, to teraz w ciągu dwóch-trzech lat nie można ich oczyścić. Liczymy, że w ciągu 6-7 lat stan wody pozwoli na bezpieczną kąpiel. Dla miasta i gminy będzie to oznaczało skok do przodu, bo jeziora są naszym ogromnym  bogactwem i potencjałem.  

- Umowę na dofinansowanie projektu Kompleksowa rekultywacja jezior: Karczemne, Klasztorne Duże, Klasztorne Małe i Mielenko we wrześniu podpisał Pan wraz z Dominikiem Bakiem, Zastępcą Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Obecnie trwają przygotowania do ogłoszenia przetargu na wykonawcę projektu. W ramach rekultywacji z dna jeziora Karczemnego, o powierzchni ok. 42 ha, mają być wydobyte osady denne. Następnie zostaną one unieszkodliwione. Chciałbym zaznaczyć, że średnia grubość warstwy osadów, które trzeba wybrać, wynosi około 60-70 cm. Będą przetłaczane, przepompowywane za pośrednictwem pływających rurociągów do zbiorników oczyszczalni ścieków, gdzie osad będzie odsączony, po czym woda trafi do oczyszczalni. Osad będzie odwirowany. Cześć będzie wykorzystana do użyźnienia gleby rolniczej, zaś część zawierająca niebezpieczne substancje będzie spalona w spalarni. Po wybraniu osadów trzeba będzie zadbać o to, aby jak najszybciej do Karczemnego wróciło życie biologiczne. Planowane są nasadzenia roślin, zarybienie wszystkich zbiorników.

- Czy osady będą usuwane także z pozostałych jezior?

Warstwa osadów dennych mechanicznie będzie usuwana (jest to proces zwany bagrowaniem) jedynie w jeziorze Karczemnym. Ekosystem pozostałych zbiorników będzie wspomagany biologicznie i chemicznie tak, aby te akweny mogły się oczyścić samoistnie. Poza tym po oczyszczeniu Karczemnego poprawiać się będzie też stan pozostałych jezior. Karczemne jest bardzo płytkim jeziorem, o średniej głębokości ok. 150-160 cm. Przy takiej głębokości wystarczy niewielki wiatr, a cała toń wody miesza się z osadami. Są one unoszone i cały czas spływają Strugą Klasztorną do jezior Klasztornego Małego i Dużego.

- Już w tym roku na jeziorze Klasztornym Małym, dzięki inicjatywnie Urzędu Miejskiego, pojawiły się rowery wodne i łódki.

I będą one do dyspozycji wypoczywających także w przyszłym roku. Działa też przystań na Wyspie Łabędziej. Nie czekamy aż jeziora zostaną oczyszczone, prowadzimy inne prace, które przyczynią się do rozwoju turystyki w mieście i gminie. W tej chwili zmieniamy plan zagospodarowania otoczenia jeziora Klasztornego Małego, aby w przyszłości na Wyspie Łabędziej i w jej rejonie możliwa była budowa obiektów i infrastruktury do obsługi turystów. Wokół Klasztornego Małego jest już promenada, wokół Karczemnego kończy się budowa ścieżki pieszo-rowerowej. Przy okazji powiem, że ostatnio podpisaliśmy porozumienie o współpracy z Polanicą-Zdrój. Myślę jednak, że za kilka lat nie powstanie nazwa „Kartuzy-Zdrój”, ale może inna, na wzór „Baden Baden”. Będą to już „Kartuzy Kartuzy” (śmiech). To oczywiście żart.






- Czy turystyka to jedyny kierunek rozwoju gminy Kartuzy?

Jest to główny kierunek rozwoju, ponieważ prawie połowę powierzchni gminy zajmują lasy. Kartuzy są jedynym miastem w Europie, które ze wszystkich stron otoczone jest lasem. Na terenie miasta są cztery jeziora. Lasy i wzgórza morenowe otaczające miasto nie pozwalają na rozwój np. przemysłu. Dlatego inwestycje w rozwój turystyki są dla nas kluczowe.

- Portal polskawliczbach.pl podaje, że w latach 2002-2017 liczba mieszkańców Kartuz zmalała o 5,6 proc. ale wzrosła o 11,2 proc. liczba osób mieszkających w gminie Kartuzy. Jak planuje Pan zachęcić do pozostania lub zamieszkania w Kartuzach?

Prowadzimy działania, które mają zachęcić do zamieszkania w Kartuzach. W tej chwili zaczynają się nami interesować deweloperzy. Zabiegamy o to, aby można było zbudować w mieście kilka-kilkanaście bloków, atrakcyjnych architektonicznie, w nowoczesnej technologii. Chcemy stworzyć też atrakcyjną infrastrukturę, m.in. edukacyjną i wypoczynkową, aby w Kartuzach dobrze się żyło, uczyło i pracowało. Szansę na rozwój miasta i zwiększenie liczby mieszkańców daje też Pomorska Kolej Metropolitalna (PKM) dojeżdżająca z Kartuz do Trójmiasta.

Koleją z Kartuz można szybciej dojechać do Gdańska szybciej niż z niektórych dzielnic Grodu nad Motławą czy Gdyni do centrum. Np. 22 minuty zajmuje dojazd z Kartuz do lotniska w Gdańsku, do uczelni można dotrzeć w ciągu 45-50 minut. Już dziś w Kartuzach dużo osób, m.in. studenci, wynajmuje mieszkania. Bo jest taniej i często łatwiej jest dojechać na uczelnie czy do pracy. Chciałbym w tym miejscu podkreślić, że po pierwszych sześciu miesiącach po uruchomieniu PKM, z Kartuz do Gdańska miesięcznie dojeżdżało 16,5 tys. podróżnych. W tej chwili, po dwóch latach z połączenia miesięcznie korzysta ok. 100 tysięcy podróżnych.  

- Kartuzy skorzystają też z planowanej modernizacji połączenia kolejowego Bydgoszcz - Gdynia przez Kościerzynę.

Dzięki temu Kartuzy znów staną się ważnym węzłem komunikacyjnym dla środkowej części Kaszub. Większość pociągów z Kościerzyny czy z Gdyni będzie przejeżdżać przez Kartuzy. Ponadto odtworzona ma być linia kolejowa od strony Lęborka i Sierakowic do Kartuz, co też da dodatkowy strumień podróżnych, np. uczniów, studentów do szkół w Kartuzach i Trójmieście. Do poprawy skomunikowania Kartuz przyczyni się też elektryfikacja PKM, bo wtedy pociągi będą jeździły znacznie szybciej i częściej. Szybkie połączenia komunikacyjne z Metropolią dają nam szansę na skorzystanie z atrakcyjnego trójmiejskiego rynku pracy i możliwości kształcenia.
 
- Kartuzy należą do Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot. Opłacało się przystąpić?

Oczywiście, zawsze mniejszy przy większym zyskuje. Teraz np. walczymy o jeden wspólny bilet. Realizujemy wspólne przedsięwzięcia, m.in. integracyjne węzły komunikacyjne, termomodernizujemy budynki. To są pieniądze i inwestycje, które mają wpływ na warunki życia i wizerunek miasta. Zrewitalizowaliśmy centrum, rynek kartuski zaczął „żyć”, powstały lokale gastronomiczne, atrakcje turystyczne. Przygotowujemy i oddajemy niebawem do użytku nowy obiekt na cele społeczne dla seniorów. Tworzymy infrastrukturę dla rowerzystów.

- Historia polskiej samorządności to historia Pańskiej drogi zawodowej, publicznej działalności. Zaczął Pan w 1989 r. od tworzenia Komitetów Obywatelskich. W ostatnich wyborach samorządowych, rok temu, został Pan wybrany na burmistrza już w pierwszej turze.

Praktycznie to już moja szósta kadencja, z przerwami. Myślę, że mogę być jedynym burmistrzem w Polsce, który wracał do urzędu trzykrotnie (śmiech). Mieszkańcy widzą, że zespół ludzi, który stworzyłem, wraz ze mną, dużo robi, korzystamy z funduszy unijnych, zmieniamy wizerunek gminy. Nie tylko w mieście, ale też w każdym z naszych 24 sołectw widać efekty tej ciężkiej pracy. Mieszkańcy po raz kolejny mi zaufali, teraz chcę po raz kolejny na to zaufanie zasłużyć.






- Co Pan chce zrealizować do końca kadencji, w ciągu najbliższych czterech lat?

Przede wszystkim chcemy oczyścić jeziora, aby mieszkańcy mogli z nich bezpiecznie korzystać. W 2023 roku Kartuzy będą obchodzić stulecie nadania praw miejskich i to będzie najwspanialszy prezent, jaki mieszkańcy mogliby sobie wymarzyć. Chcemy też rozwijać komunikację, która ułatwi mieszkańcom przemieszczanie się po regionie. Kartuzy po wielu latach odzyskały połączenie ze stolicą regionu. Dworzec PKP w Kartuzach, zbudowany w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych finansowanych z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Pomorskiego, w ubiegłym roku został oceniony jako najpiękniejszy w kraju. Budynek architektonicznie nawiązuje do dworca z końca XIX w. Także pasażerowie komunikacji autobusowej mogą korzystać już z nowego dworca, który oddaliśmy do użytku na początku października.

Do priorytetowych zadań na najbliższe lata należy też poprawa przejezdności dróg. Chodzi przede wszystkim o obwodnicę Kartuz, dzięki której możliwe byłoby wyprowadzenie ruchu ciężarówek z centrum miasta. Obwodnica powstaje w ciągu dróg wojewódzkich nr 214 (Gdynia – Egiertowo) i 211 (Gdańsk-Słupsk przez Sierakowice), więc jesteśmy tutaj uzależnieni od możliwości finansowych marszałka województwa pomorskiego. Jesteśmy zdeterminowani, żeby obwodnica powstała do końca, bo teraz cały ruch lokalny i tranzytowy odbywa się przez miasto, każdego dnia tworzą się korki. Pierwszy etap obwodnicy Kartuz otwarto w październiku 2016 roku, przebudowana została m.in. droga wojewódzka 224 na odcinku od Grzybna do skrzyżowania z ulicą 3 Maja w Kartuzach.

Kolejnym naszym priorytetem jest poprawa warunków życia mieszkańców, zaczynając od najmłodszych.  Z powodu ostatniej reformy oświaty borykamy się z brakiem miejsca w szkołach i w połowie placówek nauka musi odbywać się na dwie zmiany. Konieczna jest więc rozbudowa szkół. Na Kaszubach rodzi się dużo dzieci, to nasza przyszłość.

Dostrzegamy też potrzeby mieszkańców starszych. Działa u nas uniwersytet trzeciego wieku, potrzebującym opieki oferujemy pomoc w ramach Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, powstaje Dom seniora w gmachu „Kaszubskiego Dworu”, dzięki czemu uratowaliśmy ten ważny i piękny zabytek, który został całkowicie wyremontowany.

- Rozbudowa infrastruktury edukacyjnej jest chyba konieczna z racji też wysokiego przyrostu naturalnego. Gmina jest jedną z nielicznych w kraju, która może pochwalić się tak dużą liczbą urodzeń. W latach 2002-2017 przyrost naturalny wynosił 3,89 na 1000 mieszkańców i był jednym z najwyższych w kraju. Polska ma ujemny przyrost naturalny (-0,02 na 1000 mieszkańców).

Dzisiaj większość dzieci rodzi się w kartuskim szpitalu, w ciągu roku jest to ok. 1,8 tys. urodzeń. Jak na powiat zamieszkały przez 125 tys. osób, jest to duży przyrost. Kartuzy mogą też pochwalić się najniższym w kraju średnim wiekiem mieszkańca - 34,6. Dla porównania średni wiek mieszkańców woj. pomorskiego wynosi 40,3.

- Jaki wpływ na rozwój społeczności ma kaszubszczyzna ?

Ogromny. Kaszuby na pewno nie zginą z mapy świata. Na rozwój społeczności pozytywny wpływ mają też często spotykane rodziny wielopokoleniowe. Stawiamy na kaszubszczyznę, bo to jest nasz produkt regionalny i staramy się ten aspekt wykorzystać w promocji regionu. Gmina Kartuzy otrzymuje najwyższą w województwie pomorskim dotację z budżetu państwa na naukę języka kaszubskiego. Cieszymy się, że tak wiele dzieci i młodzieży chce uczyć się języka przodków. Kaszubski można usłyszeć nie tylko w muzeum ale też w szkołach, na ulicy i w różnych instytucjach.  

- Już za kilka miesięcy, w lutym przyszłego roku w Kartuzach planowane są huczne uroczystości.

W lutym 2020 roku przypada stulecie przyłączenia Kaszub, w tym Kartuz, do Polski. Polska odzyskała niepodległość w 1918, Kaszuby dopiero w 1920. Stało się to dzięki ogromnej pracy Kaszubów, m.in. Antoniego Abrahama, który pojechał do Wersalu i tłumaczył, że Kaszubi to Polacy. Główne uroczystości planowane są na 8 lutego przyszłego roku.

- To gdzie jest stolica Kaszub?

Jest i zawsze była w Kartuzach.

- A nie w Gdańsku? W Kościerzynie?

Jest siedem miast, które walczą o miano stolicy Kaszub, np. Wejherowo, Lębork, Puck. Tymczasem wiele publikacji przedwojennych mówi, że stolica Kaszub znajduje się w Kartuzach. Ale my się z nikim nie kłócimy o ten tytuł, bo każda miejscowość jest piękna i potrafimy się tym tytułem dzielić. Każdego roku w innej miejscowości odbywa się Zjazd Kaszubów i wówczas staje się ona stolicą Kaszub.

- Gmina Kartuzy od 2014 roku, od kiedy jest Pan burmistrzem, pozyskała ok. 130 mln zł z funduszy europejskich i innych zewnętrznych.  

To są bardzo duże pieniądze dla naszej gminy. Zawsze cieszymy się, gdy pan Mieczysław Struk, Marszałek Województwa Pomorskiego, mówi przy różnych okazjach, że Gmina Kartuzy jest liderem w pozyskiwaniu i wykorzystywaniu funduszy unijnych. Sięgnęliśmy po pieniądze wszędzie tam, gdzie było to tylko możliwe. Ale gmina musiała zabezpieczyć wkład własny na planowane przedsięwzięcia.

- Z okazji Światowego Dnia Turystyki odebrał Pan niedawno Medal PTTK „Za pomoc i współpracę”.

To nie jest pierwsze tego typu wyróżnienie za wspieranie turystyki w regionie. My jako kartuzianie nie mamy wyboru, musimy szukać przyjaciela w turystyce. Jak turyści do nas dotrą, to przywiozą też pieniądze i szanse na rozwój.

Zapraszam do Kartuz o każdej porze roku, szczególnie w sezonie letnim. Z inicjatywy Urzędu Miejskiego, od trzech lat w sezonie letnim w weekendy przy dworcu na wszystkich, którzy przyjadą do Kartuz czeka przewodnik i oprowadza po mieście.  Do tej pory, w każdą sobotę i niedzielę z oferty korzystało po kilkadziesiąt osób. W spacerach uczestniczy też wielu mieszkańców, którzy potem mówią, że są zdziwieni, bo nie wiedzieli, że mieszkają w tak pięknym mieście mającym ciekawą historię. W weekendy organizujemy również koncerty z  cyklu „Muzyka świata”, zaś w Kartuskiej Kolegiacie odbywają się koncerty organowe.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Rozalia Pietrzykowska
Magazyn Pomorski


loading...